Milenka urodziła się z artrogrypozą. Jej nóżki od początku nie dawały jej tego, co dla innych dzieci jest czymś oczywistym – swobodnego biegania, chodzenia, odkrywania świata bez ograniczeń.
Kiedy miała zaledwie siedem tygodni, przeszła swoją pierwszą operację. Tak malutkie dziecko, a już musiało zmierzyć się z bólem i walką o sprawność. To był dopiero początek. Kolejne etapy leczenia, szyna Mitchella, rehabilitacja, ortezy, niekończące się wizyty u specjalistów… tak wygląda jej codzienność.
Milenka się nie poddaje. Nauczyła się radzić sobie inaczej. Wiele rzeczy robi rączkami, nadrabia siłą charakteru. Jest mądra, świadoma i bardzo dzielna.
Ale jej nóżki szybko się męczą.
To właśnie ten moment jest najtrudniejszy. Kiedy chce iść dalej, ale już nie może. Kiedy musi się zatrzymać, choć sercem wciąż biegnie razem z innymi dziećmi. Kiedy patrzy, jak świat toczy się dalej… bez niej.
Nie chce być wożona jak małe dziecko. Nie chce też czuć się „zamknięta” w wózku inwalidzkim. Ona chodzi. Ona próbuje. Ona walczy każdego dnia o każdy krok.
Tylko że na dłuższą metę jej ciało nie daje rady.
Dlatego potrzebny jest skuter elektryczny.
To nie jest luksus. To nie jest wygoda.
To dla Milenki jedyna szansa, żeby móc iść dalej, kiedy jej nóżki odmawiają posłuszeństwa.
Dzięki niemu będzie mogła:
- wyjść z rodziną na spacer bez bólu
- pojechać dalej niż pozwala jej dziś ciało
- być częścią świata, a nie tylko obserwatorem

To urządzenie może zmienić jej codzienność bardziej, niż jesteśmy w stanie sobie wyobrazić.
Może sprawić, że Milenka znów będzie mogła być po prostu dzieckiem.
Prosimy o wsparcie Milenki.




Słowa wsparcia od darczyńców