Życie Natalki nie jest usłane różami

Życie Natalki nie jest usłane różami

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację
Udostępniając również pomagasz:
Dla kogo: dla Natali Lipniackiej
Na co: turnus rehabilitacyjny
Gdzie: Parczew, woj. lubelskie

 

Natalia jest chora od urodzenia. Czterokończynowe porażenie dziecięce rzuciło piętno na całe jej życie. Teraz toczy się wokół ciągłych ćwiczeń usprawniających, dzięki którym jest w stanie przełykać pokarmy, przytrzymać kubek z herbatą i powiedzieć kilka prostych słów. Bardzo pomocne dla Natalki byłyby skomasowane ćwiczenia jakie zapewnić może wyjazdowy turnus rehabilitacyjny.

 

0.00%
Zebraliśmy:
0
Cel:
6.000
Wesprzyj
Bezpieczne przelewy z Tpay

 

SZPITALNE ŻYCIE

 

 

Kolejna przygoda szpitalna z powodu zachłyśnięcia Natalki.

Nauka połykania przynosi powolne efekty, ale nadal Natalka ma problem z wydzieliną z oskrzeli, przez którą się dusi. Dusi się, nie pokasłuje, tylko DUSI SIĘ.

W tej chwili jest w domu z kolejną serią antybiotyków. Żeby nie musiała łykać tabletek, dostała leki wziewne.
Mama nadal nie śpi, bo nocami czuwa nad oddechem córki.

 

Potrzebują wsparcia. Oczywiście w postaci wpłat na fundacyjne konto, żeby mogły wykupić kolejną porcję leków i pieluch, ale także łakną słów otuchy, pocieszenia i wyrazów zrozumienia.

 

Prosimy Was o pieniądze, ale również o ciepłe wpisy w komentarzach. Niech wiedzą, że nie są same.

 

 

POCZATEK NOWYCH KŁOPOTÓW

 

 

Początek nowych kłopotów zaczął się niewinnie:

Natalka miała problemy trawienne. Aby zbadać wnętrze jej przewodu pokarmowego podano kontrast w celu dokładnego prześwietlenia. Odbyło się to tak nieszczęśliwie, że dziewczyna zachłysnęła się lekarstwem. Baryt trafił do płuc.

 

Zaczęły się problemy z oddychaniem i absorbowaniem tlenu do krwi.

 

Nie można żyć bez powietrza.

 

Życie Natalki wisi na włosku.
Na szpitalne łóżko trafiła z tego powodu na początku listopada i do 16 lutego ani ona, ani nieodłączna Mama nie opuściły oddziału.
W krótkiej przerwie problematycznej poprawy kilka tygodni spędziły drżąc o każdy oddech w domu, żeby 14 kwietnia wrócić pod szpitalny dach.

 

Odessanie barytu z oskrzeli udało się połowicznie. Trwają komplikacje z tym związane.
Natalka musi być pod stałą kontrolą.

 

Jej życie upływa między szpitalem w Lublinie a kliniką na Żwirki i Wigury w Warszawie.

 

Adam (brat Natalki) zostaje pod opieką kochającej babci. Pomimo własnych ograniczeń stara się pomagać. Dowozi ciuchy, wydzwania, żeby dowiedzieć się o stan zdrowia siostry. To on na bieżąco informuje Fundację o postępach terapii.

 

W przerwach między pobytami w szpitalu trwa walka rehabilitantów – zaniedbane przykurcze znów trzeba rozciągać i rozmasować.

 

Poniżej przeczytaj o codzienności Natalki przed zachłyśnięciem:

 

ŻYCIE NIE ZAWSZE ZNACZY TO SAMO

 

Żyć nie zawsze znaczy to samo. Dla jednego żyć, to żeglować z wiatrem, śpiewać przy ognisku, zdobyć Rysy, czy wystawić głowę z pędzącego Porsche. Natomiast dla Natalki życie, to obrócenie się na drugi bok, aby nie dostać odleżyn, zmiana pieluchy, czy z trudem wypowiedziane słowo ma-ma.

Aby poprawić życie Natalki, potrzebna jest pomoc w uzbieraniu środków na intensywną rehabilitację.

 

ŻYCIE NATALKI

 

 
Życie Natalki nie jest usłane różami.

Natalia uradziła się w 2003 roku. Mieszka z mamą i niepełnosprawnym bratem w Parczewie (woj. lubelskie). Już od urodzenia było wiadomo, że przez całe życie będzie potrzebowała, oprócz miłości i ciepła, stałej opieki.
Natalka jest bowiem osobą całkowicie niepełnosprawną.

 

Ma wodogłowie, astmę oskrzelową, porażenie mózgowe (czterokończynowe) i nie widzi. Wymaga całodobowej opieki. Trzeba ją karmić, przewijać, odwracać z boku na bok. Natalka nie mówi, nie chodzi, nie utrzyma w ręku kubeczka kakao, nie kontroluje odruchów fizjologicznych.

Oprócz codziennej pielęgnacji Natalka wymaga regularnego podawania leków i intensywnej rehabilitacji. Bez tego ma problemy z oddychaniem, a przykurcze jej mięśni pogłębiają się.

 

Ale zarówno leki, jak i specjalistyczne ćwiczenia kosztują.

 

ŻYCIE MAMY

 
 
Mama Natalki jest bardzo dzielną kobietą. Mężnie znosi przeciwności losu.
W szpitalnych warunkach śpi w nogach córki, albo spędza noc na krzesełku. Cieszy ją, gdy szpital oferuje leżak albo fotel.
Odżywia się tym, co w danej chwili oferuje szpitalny kiosk i marzy o talerzu zwykłego krupniku.
Nie narzeka.
Jeszcze ma siłę, żeby przesadzić Natalię z łóżka na wózek, znieść go wraz z córką z trzeciego piętra i jeszcze może sprostać, żeby ten wózek pchać przez zaspy, czy piach. Jednak jest jej coraz ciężej, a wysiłki trzeba dzielić pomiędzy dwójkę chorych dzieci. Ulgą będzie w tej sytuacji zakup schodołazu, bo Nataka przybiera na wadze i coraz trudniej ją transportować, a sił nie przybywa.
Aby zapewnić córce opiekę, mama Natalki zrezygnowała z pracy. Trzyosobowa rodzina utrzymuje się wyłącznie ze świadczeń socjalnych. Z trudem wystarcza na zaspokojenie podstawowych potrzeb życia codziennego.
 
 

POMOC POTRZEBNA OD ZARAZ

 
 
Wydatki na systematyczną rehabilitację, leki, dojazdy do szpitala, wyjazdowe turnusy lecznicze, masaże, środki higieny (w tym konieczne pieluchy) wynoszą ok. 2500 zł miesięcznie i całkowicie przekraczają możliwości finansowe rodziny.

 

W imieniu Natalki oraz jej rodziny prosimy wszystkie osoby o wsparcie finansowe, które zapewni dziewczynce trzymiesięczne lepsze ŻYCIE.

 

 
 
Kontakt

Obywatelska Fundacja Pomocy Dzieciom

 

Biuro Fundacji
(tu ślij korespondencję)

ul. Radzymińska 326, lok. 231
05-091 Ząbki/k. Warszawy

 

Siedziba rejestracyjna Fundacji
(dane do faktur)

ul. Balkonowa 3/36
03-329 Warszawa
NIP 524-24-46-570

 

 22 614 15 28

pon-pt: 9:30 do 15:00

fundacja@pomocdzieciom.eu
Numer rachunku bankowego:
05 1160 2202 0000 0000 6763 3382

Rozlicz PIT i przekaż 1%